
Matka natura była w dniu pleneru hojna, niektórym przeszkadzał chłodny wiatr - według mnie na pewno był on lepszą opcją niż deszcz, śnieg lub mix błotny.
Co ciekawego można było zobaczyć w stoczni? Czy miejsce dobrze dobrane? Według mnie stocznia to bardzo wdzięczne miejsce z wieloma tematami fotograficznymi, chociaż jestem niezadowolony ze swoich zdjęć, tym bardziej gdy porównuję je do zdjęć do zaprezentowanych przez kolegów z forum Canon-Board.info (trzeba przewinąć kilka stron, ale myślę że warto). Na pewno całego potencjału stoczniowych klimatów nie wykorzystałem. Cóż. Mądry polak po szkodzie.
Jak widać Photo Day w stoczni Gdańskiej zaowocował nie tylko zdjęciami architektury, krajobrazami czy fotografiami które pasowałyby do reportażu. Idąc przez stocznię można by naliczyć kilkanaście dziewczyn wdzięczących się w surowym otoczeniu ginącej stoczni. Na pewno zdjęcia pojawią się w albumach modelek, pewnie sporo wyląduje na naszej klasie. Ale czy to już wszystko? Prócz portretów natkniecie się pewnie na kilka zdjęć typowo artystycznych, w pewnej hali kadr zakłócał mi nikoniarz biegający z miejsca na miejsce z kwiatkiem szukając jakiejś głębszej treści, sposobu na poruszenie odbiorcy...
Wracając do moich (według mnie słabych!) zdjęć, na razie jeszcze wszystkiego nie wywołałem, w miarę postępów prac będę dodawał je do setu na flickr.com.
Fajna sprawa taki dzionek w industrialu. Znając siebie raczej bym nie poszedł, bo chociaż temat ciekawy i kuszący to tłum ludzi już nie dla mnie - jestem typem wolnego samotnego strzelca - freelancerem odosobnionym. Co prawda uwielbiam pracę w ludźmi, ale tylko wtedy kiedy nie wchodzą mi na łep - w tzw. drogę.
OdpowiedzUsuńno sobie myślę że powinieneś się na blogu pochwalić bo przecież jesteś w gronie laureatów :)
OdpowiedzUsuń